|

Chiny rozpoczynają budowę kolejnego bloku jądrowego. Hualong One wzmacnia krajowy program atomowy

Chiny rozpoczęły budowę kolejnego bloku jądrowego z reaktorem Hualong One w elektrowni Taipingling w prowincji Guangdong. To czwarta jednostka planowanej sześcioblokowej elektrowni i kolejny przykład seryjnego podejścia Pekinu do rozwoju energetyki jądrowej. W tle jest nie tylko dekarbonizacja, ale także bezpieczeństwo energetyczne, rozwój własnej technologii, przemysłowy łańcuch dostaw i rywalizacja o pozycję największego rynku atomowego na świecie.

Nowy blok w Taipingling wchodzi w fazę budowy

China General Nuclear Power Group rozpoczęła pełnoskalową budowę czwartego bloku elektrowni jądrowej Taipingling w Huizhou, w południowochińskiej prowincji Guangdong. Według CGTN prace przy nowym bloku z reaktorem Hualong One rozpoczęły się 10 maja, a start budowy jednostki nr 4 oznacza formalne uruchomienie drugiej fazy projektu Taipingling.

World Nuclear News doprecyzowuje, że chodzi o wylanie pierwszego betonu o znaczeniu jądrowym pod budynek reaktora. To standardowy moment uznawany w branży za faktyczny start budowy bloku jądrowego. Taipingling 4 jest czwartą z sześciu planowanych jednostek HPR1000, czyli Hualong One, na tej lokalizacji.

Projekt jest realizowany przez CGN w jednym z najważniejszych gospodarczo regionów Chin. Guangdong należy do najbardziej uprzemysłowionych prowincji kraju i jest częścią obszaru Greater Bay Area, obejmującego m.in. Hongkong, Makau, Shenzhen i Kanton. To region o bardzo wysokim zapotrzebowaniu na stabilne dostawy energii elektrycznej.

Taipingling ma być sześcioblokową elektrownią

Docelowo elektrownia Taipingling ma składać się z sześciu bloków Hualong One. Według World Nuclear News całkowita wartość projektu ma przekraczać 120 mld juanów, czyli około 17 mld dolarów. Budowa pierwszej i drugiej jednostki rozpoczęła się odpowiednio w 2019 i 2020 roku, a pierwszy blok osiągnął pierwszą krytyczność 3 lutego 2026 roku, został podłączony do sieci 13 lutego i wszedł do eksploatacji komercyjnej 19 kwietnia 2026 roku.

China Daily informuje, że elektrownia Taipingling jest pierwszym projektem jądrowym w Greater Bay Area wykorzystującym technologię Hualong One. Według tego źródła jednostka ma po ukończeniu produkować ponad 9 mld kWh energii elektrycznej rocznie, a w projekcie stosowane są rozwiązania organizacyjne mające tworzyć doświadczenia przydatne przy przyszłej seryjnej budowie reaktorów tego typu.

To ważny szczegół. Chiny nie traktują Taipingling wyłącznie jako pojedynczej elektrowni. Projekt jest częścią szerszego modelu: powtarzania sprawdzonych rozwiązań, skracania czasu budowy, wzmacniania krajowych dostawców i budowania przewagi poprzez skalę.

Hualong One jest symbolem technologicznej samodzielności

Hualong One, znany także jako HPR1000, to chiński reaktor wodny ciśnieniowy trzeciej generacji. Technologia została rozwinięta przez chińskie podmioty jądrowe, przede wszystkim CNNC i CGN, jako krajowa odpowiedź na potrzebę standaryzacji i uniezależnienia się od importowanych projektów.

Pierwszą jednostką Hualong One podłączoną do sieci był blok Fuqing 5 w prowincji Fujian. Zgodnie z danymi World Nuclear Association budowa Fuqing 5 rozpoczęła się 7 maja 2015 roku, pierwszą krytyczność osiągnięto 21 października 2020 roku, podłączenie do sieci nastąpiło 27 listopada 2020 roku, a eksploatacja komercyjna rozpoczęła się 30 stycznia 2021 roku.

CNNC opisuje Hualong One jako reaktor trzeciej generacji z pełnymi krajowymi prawami własności intelektualnej, opracowany na podstawie kilku dekad doświadczeń w badaniach, projektowaniu, produkcji, budowie i eksploatacji elektrowni jądrowych.

Dla Chin to nie tylko technologia energetyczna. To także element polityki przemysłowej. Własny projekt reaktora pozwala budować krajowy łańcuch dostaw, rozwijać kompetencje inżynieryjne i oferować technologię na eksport.

Od Qinshan i Daya Bay do własnego reaktora

Historia chińskiej energetyki jądrowej zaczęła się znacznie wcześniej niż Hualong One. Pierwsze elektrownie jądrowe w Chinach kontynentalnych powstawały w latach 80. Najważniejsze były dwa kierunki: Qinshan, czyli projekt bardziej krajowy, oraz Daya Bay, realizowany z dużym udziałem technologii francuskiej.

World Nuclear Association wskazuje, że pierwsze dwie elektrownie jądrowe w Chinach kontynentalnych powstały w Daya Bay niedaleko Hongkongu oraz w Qinshan na południe od Szanghaju, a ich budowę rozpoczęto w połowie lat 80. To samo źródło zwraca uwagę na wzrost lokalizacji dostaw: od około 1 proc. przy Daya Bay do dużo wyższych poziomów przy późniejszych chińskich projektach, takich jak Ling Ao Phase II, Hongyanhe, Ningde czy Yangjiang.

Ten proces jest kluczowy dla zrozumienia obecnej pozycji Chin. Początkowo kraj korzystał z importowanych technologii i zagranicznego doświadczenia. Z czasem zaczął przejmować kompetencje, zwiększać udział krajowych komponentów i tworzyć własne rozwiązania. Hualong One jest efektem tej ewolucji.

Chiński program jądrowy przyspieszył po 2000 roku

Prawdziwe przyspieszenie chińskiego atomu nastąpiło w XXI wieku. Według World Nuclear Association skoordynowana ekspansja jądrowa Chin zaczęła się wraz z dziesiątym planem pięcioletnim na lata 2001–2005, który zakładał większą samodzielność, a jedenasty plan pięcioletni na lata 2006–2010 oznaczał jeszcze ambitniejsze cele oraz przełom w podejściu do reaktorów trzeciej generacji.

W 2007 roku trzy państwowe podmioty zostały uprawnione do posiadania i eksploatowania elektrowni jądrowych: CNNC, CGN oraz China Power Investment Corporation, znana później jako SPIC. Prywatne i inne publiczne podmioty mogły uczestniczyć w projektach przede wszystkim jako udziałowcy mniejszościowi.

To pokazuje różnicę między Chinami a wieloma rynkami zachodnimi. Chiński atom jest projektem silnie państwowym, powiązanym z planowaniem przemysłowym, polityką energetyczną i kontrolą nad strategiczną infrastrukturą. Dzięki temu kraj może prowadzić inwestycje równolegle w wielu lokalizacjach, ale jednocześnie model ten wymaga wysokiej koordynacji administracyjnej i regulacyjnej.

Fukushima zatrzymała rozwój, ale nie zmieniła kierunku

Ważnym zwrotem akcji była katastrofa w Fukushimie w 2011 roku. Chiny, podobnie jak wiele innych państw, zareagowały przeglądem bezpieczeństwa. World Nuclear Association podaje, że po awarii w Japonii chiński rząd zawiesił proces zatwierdzania nowych projektów jądrowych, przeprowadził kontrole działających elektrowni i zakończył przegląd jednostek w budowie w październiku 2011 roku. Zatwierdzanie kolejnych projektów wznowiono po przyjęciu nowego planu bezpieczeństwa jądrowego i decyzji Rady Państwa w październiku 2012 roku.

Ten okres był ważny z dwóch powodów. Po pierwsze, pokazał, że nawet w państwie mocno nastawionym na rozwój atomu bezpieczeństwo może czasowo zatrzymać decyzje inwestycyjne. Po drugie, po wznowieniu zatwierdzeń Chiny nie wycofały się z energetyki jądrowej, lecz zaczęły przesuwać akcent w stronę nowszych technologii, wzmocnienia standardów i ostrożniejszego podejścia do lokalizacji.

W chińskiej polityce jądrowej po Fukushimie widoczna była również większa ostrożność wobec projektów śródlądowych. Rozwój nadal koncentrował się głównie na lokalizacjach nadmorskich, gdzie łatwiejszy jest dostęp do chłodzenia i gdzie od dawna rozwijano dużą infrastrukturę przemysłową.

Seryjna budowa jest przewagą Chin

Największą różnicą między Chinami a Europą jest dziś skala i powtarzalność. Podczas gdy wiele krajów europejskich buduje pojedyncze bloki przez kilkanaście lat i zmaga się z kosztami oraz opóźnieniami, Chiny prowadzą wiele projektów równolegle.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna wskazuje, że na świecie budowane są obecnie reaktory o łącznej mocy 78 GW, z czego około połowa tej mocy przypada na Chiny. IEA ocenia także, że zainstalowana moc jądrowa Chin może osiągnąć około 100 GW około 2030 roku.

Ten sam raport IEA podkreśla, że w 2025 roku było 10 rozpoczęć budów reaktorów jądrowych, z czego dziewięć w Chinach i jedno w Rosji. W ciągu ostatniej dekady 94 proc. reaktorów, których budowę rozpoczęto, było konstrukcjami chińskimi albo rosyjskimi.

To bardzo istotny kontekst. Globalna energetyka jądrowa może wracać do debaty w USA, Europie i Indiach, ale rzeczywista budowa nowych bloków w dużej mierze koncentruje się dziś w Azji, przede wszystkim w Chinach.

Zatwierdzenia nowych bloków pokazują tempo programu

W kwietniu 2025 roku chińska Rada Państwa zatwierdziła pięć projektów jądrowych obejmujących łącznie 10 reaktorów, w tym osiem jednostek Hualong One. Według CNNC decyzje dotyczyły m.in. kolejnych faz projektów Fangchenggang, Haiyang, Sanmen, Taishan i Xiapu.

Reuters informował, że łączną wartość tych inwestycji szacowano na około 200 mld juanów, czyli 27,44 mld dolarów, oraz że Chiny utrzymywały tempo zatwierdzania po 10–11 nowych bloków rocznie w latach 2022–2024.

W tym kontekście start budowy Taipingling 4 nie jest pojedynczym wydarzeniem. To kolejny element większej sekwencji: zatwierdzanie projektów, rozpoczynanie budów, podłączanie kolejnych jednostek i przesuwanie krajowej technologii Hualong One w stronę produkcji seryjnej.

Guangdong potrzebuje stabilnej energii

Wybór lokalizacji nie jest przypadkowy. Guangdong należy do najbardziej uprzemysłowionych i zurbanizowanych regionów Chin. To prowincja o dużym zapotrzebowaniu na energię, wysokiej koncentracji przemysłu i bliskości wielkich metropolii południowych Chin.

Energetyka jądrowa w takim regionie ma kilka funkcji. Dostarcza dużą ilość energii elektrycznej niezależnie od pogody, zmniejsza presję na energetykę węglową i wspiera stabilność systemu w miejscu, gdzie zużycie energii jest wysokie przez cały rok. W regionach przybrzeżnych łatwiej jest też lokalizować duże elektrownie z dostępem do chłodzenia.

China Daily podkreśla, że projekt Taipingling ma wspierać przejście regionu w stronę czystej energii, a jednostka nr 4 należy do pierwszego projektu Hualong One w obszarze Guangdong-Hong Kong-Macao Greater Bay Area.

Atom jako część miksu, nie alternatywa dla OZE

Chińska polityka energetyczna nie sprowadza się do atomu. Kraj równolegle rozwija fotowoltaikę, energetykę wiatrową, hydroenergetykę, magazyny energii, sieci ultra wysokiego napięcia i źródła konwencjonalne. Atom ma jednak szczególną funkcję: jest źródłem stabilnym, niskoemisyjnym i możliwym do planowania w długim horyzoncie.

W systemie o rosnącym udziale źródeł zależnych od pogody stabilne bloki jądrowe mogą ograniczać potrzebę pracy części elektrowni węglowych oraz wspierać bezpieczeństwo dostaw w regionach przemysłowych. Jednocześnie nie rozwiązują wszystkich problemów. Wymagają dużych nakładów kapitałowych, długiego planowania, wysokich standardów bezpieczeństwa i sprawnej gospodarki paliwem oraz odpadami.

Dla Chin atom jest więc elementem większej układanki: budowy „nowego systemu energetycznego”, który ma łączyć OZE, sieci przesyłowe, magazynowanie, cyfryzację i stabilne źródła niskoemisyjne.

Hualong One ma także wymiar eksportowy

Hualong One jest rozwijany nie tylko na potrzeby rynku krajowego. Chiny promują go również jako technologię eksportową. Najważniejszym przykładem jest Pakistan.

CNNC informował w 2025 roku, że blok K-3 w elektrowni jądrowej Karachi spełnił wymagania końcowej akceptacji, a tym samym oba bloki K-2 i K-3 pierwszego zagranicznego projektu Hualong One zostały pomyślnie przekazane stronie pakistańskiej.

Eksport ma znaczenie strategiczne. Jeśli kraj potrafi nie tylko zbudować własny reaktor, ale także sprzedać go za granicę, wzmacnia swoją pozycję w globalnym łańcuchu wartości atomu. Obejmuje to projektowanie, komponenty, paliwo, usługi serwisowe, szkolenia i długoterminową współpracę operatorów.

Na razie eksport Hualong One pozostaje ograniczony, ale z punktu widzenia Pekinu technologia ma być wizytówką chińskiej energetyki jądrowej podobnie jak szybkie koleje, sieci wysokich napięć czy fotowoltaika stały się elementami chińskiej oferty infrastrukturalnej.

Własny łańcuch dostaw jest kluczowy

Seryjna budowa reaktorów wymaga czegoś więcej niż projektu technicznego. Potrzebny jest łańcuch dostaw: producenci zbiorników, generatorów pary, pomp, systemów sterowania, turbin, zaworów, kabli, konstrukcji budowlanych i paliwa jądrowego.

Chiny rozwijały ten łańcuch dostaw przez dekady. Wzrost lokalizacji komponentów, o którym wspomina World Nuclear Association, pozwala ograniczać zależność od importu i skracać ścieżkę realizacji kolejnych projektów.

To jedna z najważniejszych lekcji dla państw, które dopiero planują atom. Jedna elektrownia może zostać zbudowana w dużej mierze przy pomocy zagranicznych dostawców. Program wieloblokowy wymaga jednak kompetencji krajowych, zaplecza wykonawczego, szkolenia kadr i powtarzalności inwestycji.

Tempo Chin kontrastuje z sytuacją Europy

Europejska energetyka jądrowa znajduje się w znacznie bardziej zróżnicowanej sytuacji. Francja zapowiada nowe reaktory, ale jednocześnie modernizuje starzejącą się flotę. Wielka Brytania buduje Hinkley Point C, mierząc się z wysokimi kosztami. Finlandia uruchomiła Olkiluoto 3 po długich opóźnieniach. Niemcy zakończyły eksploatację ostatnich reaktorów.

W tym samym czasie Chiny zatwierdzają i budują kolejne jednostki w sposób bardziej regularny. Nie oznacza to, że chiński model jest prosty albo pozbawiony ryzyk. Oznacza natomiast, że Pekin osiągnął skalę organizacyjną, która pozwala traktować atom jako powtarzalny program przemysłowy, a nie serię pojedynczych projektów specjalnych.

To właśnie dlatego start Taipingling 4 ma znaczenie większe niż sama moc jednego bloku. Pokazuje, że Chiny przesuwają ciężar światowego rynku jądrowego w stronę seryjnej budowy, krajowych technologii i dużej koncentracji inwestycji.

Co ten projekt oznacza dla rynku energii

Rozpoczęcie budowy kolejnego bloku Hualong One wzmacnia kilka trendów. Po pierwsze, Chiny konsekwentnie zwiększają udział atomu w systemie, choć jego udział w całkowitej produkcji energii nadal jest niższy niż w krajach takich jak Francja. Po drugie, Hualong One staje się standardowym rozwiązaniem w krajowym programie jądrowym. Po trzecie, energetyka jądrowa jest łączona z polityką przemysłową, a nie tylko z polityką klimatyczną.

Dla globalnego rynku oznacza to rosnącą presję konkurencyjną. Firmy z USA, Europy, Korei i Rosji muszą konkurować z chińskim modelem, który opiera się na wielkiej skali krajowej, państwowym finansowaniu, szybkim uczeniu się i rosnącej lokalizacji dostaw.

Dla państw planujących własne programy jądrowe wniosek jest praktyczny: koszt i tempo budowy zależą nie tylko od wybranej technologii, ale także od całego ekosystemu. Bez stabilnego programu, standaryzacji i łańcucha dostaw atom łatwo staje się pojedynczą, drogą i trudną inwestycją.

Chiny budują atom jako długoterminową przewagę

Taipingling 4 to kolejny blok w chińskim programie, ale jednocześnie symbol głębszej zmiany. Państwo, które zaczynało od importu technologii i budowy pierwszych elektrowni w latach 80., dziś rozwija własny reaktor trzeciej generacji, buduje go seryjnie i próbuje oferować go za granicą.

Hualong One nie jest więc tylko typem reaktora. Jest narzędziem polityki energetycznej i przemysłowej. Wzmacnia bezpieczeństwo dostaw, zmniejsza emisyjność części miksu, rozwija krajowy przemysł i daje Chinom argument w globalnej rywalizacji technologicznej.

Dla Europy i Polski to ważny punkt odniesienia. Debata o atomie często koncentruje się na tym, czy budować elektrownie jądrowe. Chiński przykład pokazuje, że równie ważne pytanie brzmi: czy państwo potrafi zbudować program, który będzie powtarzalny, finansowalny i zakorzeniony w krajowym łańcuchu dostaw. Bez tego atom pozostaje pojedynczym projektem. Z tym zapleczem może stać się częścią długofalowej strategii energetycznej.

Źródła

Poniższe materiały zostały wykorzystane do przygotowania tekstu i weryfikacji informacji.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *